Operacja Mikro

Najpierw trochę faktów. Polska klasa polityczna traktuje odnawialne źródła energii jak dopust boży, śmiertelne zagrożenie, gwóźdź do polskiej trumny, dżumę i zarazę. OZE są trucizną i jadem. My, tutaj, w nadwiślańskim kraju, wiemy dobrze, że wyżej kopalni nie podskoczymy. Niech tam sobie inni te, prawda, wiatraki, pompy i panele stawiają. U nas będzie po bożemu.

Między innymi dlatego obywatel Kowalski, który ma ochotę postawić na swoim dachu mały wiatrak, a nadmiar uzyskanej w ten sposób energii odprowadzić do sieci, nie może tego zrobić w prosty sposób. Państwo uznało, że takie ułatwienie byłoby śmiertelnym zagrożeniem dla racji stanu.

Między innymi dlatego również przedsiębiorcy, którzy chcieliby inwestować w OZE, zatrudniać ludzi, budować wiatraki i składać panele fotowoltaiczne, nie wiedzą, co robić. Rząd nie może sobie bowiem poradzić z ramami prawnymi takich działań. Musi coś zrobić (Unia grozi palcem), a najchętniej nie robiłby nic. W związku z tym opóźnia prace nad ustawami (ustawa o OZE), odrzuca poprawki zielonej branży i ekologów ( tzw. mały trójpak), pisze ustawę, potem ją przewraca do góry nogami (ustawa o OZE). To część większej całości – ostatnie tygodnie pokazują, że nie ma mowy o jakiejkolwiek spójnej strategii energetycznej (chcemy atomu, czy go nie chcemy, budujemy elektrownię w Opolu czy też z budowy rezygnujemy, jak to jest panie premierze?). Są chaotyczne działania, które zaczynają irytować nawet ludzi dotychczas spokojnych.

Wczoraj działania rządu ostro skrytykował Janusz Steinhoff, polityk spokojny i zrównoważony, sceptyczny wobec unijnej polityki klimatycznej. W ciekawym wywiadzie dla portalu WNP zarzucił rządowi opieszałość i totalną nieudolność w prowadzeniu inwestycji publicznych, zwrócił też uwagę na brak ustawy o OZE:
http://bit.ly/17qthKS

Dzisiaj z kolei, podczas organizowanej przez Fundację Heinricha Bolla konferencji, w podobnym tonie wypowiedział się prof. Maciej Nowicki, były minister środowiska, człowiek spokojny i wolny od niepotrzebnych emocji, jeden z architektów polskiego myślenia o styku ekonomii i ochrony środowiska.

Te sygnały mogą oznaczać, że wyczerpuje się cierpliwość prominentnych postaci, przez lata wspierających energetyczną politykę Donalda Tuska. Nic dziwnego – tej polityki po prostu nie ma. Są jakieś strzępy, rozpaczliwe decyzje, retardacje i uniki.

Usłyszałem jednak podczas wspomnianej konferencji coś, co nie daje mi spokoju: szanowany od lewa do prawa ekspert Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, wyliczył, że w Polsce działa już ponad 200 tys. mikroinstalacji, czyli niewielkich, przydomowych instalacji produkujących ciepło lub prąd. To jest informacja wspaniała. To jest informacja pokazująca, że mimo wszystkich utrudnień i błędów w Polsce dzieje się energetyczna rewolucja. Mimo ostrzeżeń rządu Polacy chcą ogrzewać wodę kolektorami słonecznymi, uzyskiwać prąd z turbin wiatrowych i montować pompy ciepła.

Pytanie, kiedy zirytują się tak jak pp. Steinhoff i Nowicki, kiedy zrozumieją, że są siłą społeczną, zdolną do przestawienia polskiej energetyki na nowe tory.

Oby jak najszybciej.

mol

11 myśli nt. „Operacja Mikro

  1. ~mwb

    Między innymi dlatego obywatel Kowalski, który ma ochotę postawić na swoim dachu mały wiatrak, a nadmiar uzyskanej w ten sposób energii odprowadzić do sieci, nie może tego zrobić w prosty sposób. Państwo uznało, że takie ułatwienie byłoby śmiertelnym zagrożeniem dla racji stanu.

    Zagrożeniem dla racji stanu to nie, ale dla systemu energetycznego to już może… To nie jest tak prosto, że nadmiar energii odprowadzi Kowalski do sieci. Sieć jest tylko siecią, a nie magazynem energii. Sterowanie siecią o dużej liczbie małych wytwórców, na których nie ma się wpływu to jest skomplikowane zadanie. Krańcowo kończy się tym, że OZE daje energię do sieci, a w elektrowni parę kieruje się do atmosfery…
    To zawsze podnosi cenę energii. Proszę sprawdzić ceny energii elektrycznej w Niemczech i porównać do innych krajów

    Odpowiedz
    1. Michał Olszewski

      Ceny energii wzrosną wcześniej czy później, niezależnie, czy będzie to OZE, atom, czy węgiel. Na razie nie widać lepszego sposobu na szybkie zażegnanie ryzyka blackoutu ok. 2016. Do tego czasu nowe duże moce na pewno nie powstaną. Duża liczba prosumentów, owszem, jest wyzwaniem, ale Niemcy nieźle sobie z nią radzą. Do tego stopnia, że niektóre gminy są już bliskie niezależności energetycznej. U nas próbuje to robić gmina Kisielice w woj. warm-maz. Zastąpiła kotłownie olejowe kotłami na biomasę, a olejowe trzyma na wszelki wypadek w gotowości, gdyby trzeba było szybko uzupełnić niedobory w systemie.

      Odpowiedz
      1. ~vandermerwe

        „Zastąpiła kotłownie olejowe kotłami na biomasę, a olejowe trzyma na wszelki wypadek w gotowości, gdyby trzeba było szybko uzupełnić niedobory w systemie.”

        I to jest wlasnie owa mucha w miodzie, o ktorej za bardzo sie nie mowi/pisze. Powszechny entuzjazm dla „zielonej” energetyki nie pozwala psuc humoru takimi drobiazgami. W jednym znanym mi kraju odstawiono trzy elektrownie weglowe ” do naftaliny” by w razie potrzeby je ponownie uruchomic. Wiec dzisiaj owo uruchamianie trwa juz trzy lata i do tej pory nie zostalo zakonczone. A jak wskazuja badania, kazdy MW energetyki „zielonej” wymaga wsparcia MW energetyki konwencjonalnej – za tym ida koszty, ktore odbiorca czyli szarzy ludzie beda musieli poniesc. O tym za bardzo sie nie wspomina, gdyz psuloby piekna wizje.

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
        1. Michał Olszewski

          Jasne, ale akurat o tym wątku mówi się bardzo dużo – konwencjonalne wsparcie musi być, choć lepiej byłoby, gdyby zamiast oleju czy węgla były to elektrownie gazowe – rozruch i wygaszenie trwają znacznie krócej i są tańsze.
          Kosztuje? Na pewno, powtórzę, kosztuje podobnie jak atom, uczciwie liczony węgiel czy gaz z łupków.
          Pozdrawiam.
          mol

          Odpowiedz
          1. ~vandermerwe

            „kosztuje podobnie jak atom, uczciwie liczony węgiel ”

            Nie bardzo rozumiem , co Pan rozumie przez „uczciwe” liczenie. Z tego co wiem, koszt energii atomowej czy weglowej jest zdecydowanie uczciwiej liczony niz energetyki „zielonej”. W tym caly problem, iz owa energetyka jest malo efektywna i droga. Jesli dla uzyskania sredniej rocznej produkcji 1000MW potrzeba przynajmniej ( przy wielu optymistycznych zalozeniach) 3000 MW do 4500MW mocy zainstalowanej, koszty beda wyzsze niz w energetyce konwencjonalnej, chyba ze zaczniemy prowadzic „chinska buchalterie” – co w sumie sie robi propagujac owe alternatywne zrodla.

            Pozdrawiam

  2. Michał Olszewski

    Uczciwie liczony koszt spalania węgla to koszt, w który wliczy Pan (w sensownych granicach oczywiście) koszty zewnętrzne. OECD szacuje, że za lata 1999-2009 było to co najmniej 20 mld złotych. A ten polski tani węgiel i tak kosztuje w tej chwili dwa razy drożej niż węgiel a ARA.
    Pozdrawiam.
    mol

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      Zalozmy, ze owe 20 mld to rzetelnie policzone koszty, gdzie mozna bez „naciagania” udowodnic zaleznosc miedzy przyczyna a skutkiem. Przepraszam, ale z mego doswiadczenia w tego typu obliczeniach jest wiele „chinskiej buchalterii”. Zapytam wiec , jak beda sie ksztaltowac koszty zewnetrzne przy masowym przejsciu na tzw. energetyke „zielona” w postaci generatorow wietrznych, ogniw slonecznych itd. itp.? I co owe koszty zewnetrzne w tym przypadku uwzgedniaja?
      Problem naszej cywilizacji polega na tym, iz jestesmy absolutnie uzaleznieni od wydobycia i przetwarzania mineralow. Z tym zas wiaze sie zapotrzebowanie na energie, wytwarzanie odpadow w najrozniejszej formie i wieksze lub mniejsze zniszczenie srodowiska. Nic nie zapowiada rewolucyjnej zmiany. Moj znajomu kiedys wskazal na dw kominy przyfabryczne – na jednym unosil sie czarny dym. Powiedzial, iz ludzie protestuja przeciw owemy czarnemu dymowi, ktory w sumie jest nieszkodliwy, nie wiedzac, iz wyziewy z drugiego komina, choc niewidoczne, sa szkodliwe.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. ~mundapunda

    ciekawe ilu piszących sprawdziło charakterystyki wiatraków, ogniw fotowoltaicznych i innych źródeł OZE oraz zrobiło biznesplan dla najprostszej instalacji?

    Odpowiedz
    1. ~Jan Wolny

      Dokładnie tak jak mówisz @Michał Krasko.
      Niektóre elektrownie owszem tracą klientów, ale myślę, że w późniejszych czasach zyskają na tym ogromne pieniądze, tak mi się wydaję.

      Odpowiedz
  4. ~almarpal

    Energia
    Prąd przemienny jak wiadomo to intuicja Tesli , ktòry ponoć też uważał , iż znalazł ostateczne rozwiązanie na stabilny i niekosztowny sposòb – zbiorowy – zaopatrzenia ludzkości w energię – nie wiadomo jednak czy się podzielił z kimś tym projektem ; mòwi się także o elektrowniach orbitalnych – są to interesujące perspektywy na przyszłość – naturalne , nie wymgające niepotrzenej eksploatacji terytorialnych ( jak w przypadku turbin wiatrowych ) czy antyestetyczne i lokalne rozwiązania w przypadku kolektoròw słoncznych i.t.p.
    Przyjemnego weekendu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *