Hołowczyc oskarża drzewo

Nieśmiertelny lokaj Smierdiakow powiadał: „Z mądrym człowiekiem to i pogadać ciekawie”. Otóż to. Wsłuchuję się pilnie to, co ma od kilku dni do powiedzenia Krzysztof Hołowczyc. Po tragedii pod Chełmnem, gdzie wyładowany młodymi ludźmi samochód rąbnął w drzewo, znakomity ów kierowca uznał, że oto otrzymaliśmy ostateczny dowód na winę drzew przydrożnych. Nie jest ważne, że w tak zwanej megance podróżowało 9, powtórzę, 9 osób. Że auto rozbiło się na odcinku, który według policjantów nie należał do trudnych. Ważne, że stało tam drzewo.

Krzysztof Hołowczyc pochodzi z województwa warmińsko–mazurskiego, w którym przydrożne drzewa rąbie się od lat na potęgę, uznając je za największe przekleństwo ludzi cywilizowanych, czytaj, zmotoryzowanych. Nie ma innego województwa, w którym aleje przydrożne byłyby traktowane z równie dużą zaciekłością. Tylko minionej zimy wycięto 3 tysiące, w ostatniej dekadzie było to kilkadziesiąt tysięcy. Tak się składa, że są to również moje strony rodzinne. Kręte, wąskie i rzeczywiście niebezpieczne drogi Warmii i Mazur znam dobrze. O przyczynach wypadków również cokolwiek mógłbym powiedzieć, a nieśmiertelne wyrażenie „nadmierna brawura” byłoby tu bardzo przydatne. Szczególnie utkwił mi w pamięci pewien incydent z okolic rodzinnych, kiedy to trójka pijanych do nieprzytomności chłopaków wbiła się maluchem w drzewo rosnące na łuku drogi, jeden zginął, drugi cudem wywinął się śmierci, kierowca do końca życia będzie żył ze świadomością, że posłał swego rodzonego brata na tamten świat . Okoliczna społeczność, podobnie jak europoseł Hołowczyc, również uznała, że zawiniło drzewo.

Zamiast jednak serwować krwawe wspomnienia postanowiłem sięgnąć do źródeł i przeczytałem raporty warmińsko–mazurskiej drogówki z ostatnich lat.

Co się okazuje? Do śmierci nie potrzeba łuków, oblodzenia, deszczu. Do statystycznego wypadku w województwie warmińsko mazurski dochodzi na prostej drodze, przy dobrej pogodzie, w środku dnia, w jednym z letnich miesięcy. „Powodem zwiększonej liczby zdarzeń może być nadmierna prędkość lub niedostosowanie prędkości jazdy do panujących w danym okresie warunków drogowych i atmosferycznych” – informuje ostatni dostępny raport.

Co ciekawe, mimo że drzew przydrożnych jest coraz mniej, od 2010 r. liczba zabitych w tego rodzaju wypadkach pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie (ok. 50 osób rocznie).

Fakty zdają się oczywiste: praprzyczyną większości wypadków w rodzinnych stronach „Hołka” (w innych częściach kraju, zakładam, jest podobnie) nie są drzewa, tylko głupota i pośpiech. Wydaje się logiczne, że na wąskiej i niebezpiecznej drodze lepiej zwolnić, zamiast dociskać pedał, klnąc na fatalne warunki jazdy.

Krzysztofowi Hołowczycowi proponuję, żeby zamiast akcji „wytnij drzewo”, której jest twarzą, firmował akcję „Zwolnij! Życie jest kruche”. Ale tak się pewnie nie stanie. Łatwiej wymierzyć oskarżycielski palec w drzewo, które, jak wiadomo, bronić się nie może, niż powiedzieć obywatelom trudną prawdę w oczy.

mol

38 myśli nt. „Hołowczyc oskarża drzewo

    1. ~65-dolnośląska

      Jestem kierowcą / codziennym/ od 40-tu lat, i też uważam ,że tego drzewa nie powinno być.Jak drzewo może być ważniejsze od nawet domniemanego bezpieczeństwa? Koń przed wozem.Droga posiada swoją skrajnię i pobocze , drzewo nie ma prawa tam rosnąć .Wszelkie inne gadanie uważam za kretyństwo. Do rowu nie powinno nic rosnąć.Takie są przepisy nawet przy budowie dróg leśnych.

      Odpowiedz
      1. ~pulSar

        Wytnijmy drzewa, żeby zachęcać do szybszej jazdy…
        Ile razy osoba niewinna cierpi z powodu drzewa?
        co czytam to pijany, za duża prędkość – dla mnie drzewa to wręcz ocalenie dla innych uczestników ruchu, których dany idiota nie zdążył skasować być może dzięki temu, że wcześniej spotkał drzewo – jeśli mam wybierać, to wolę jego na drzewie niż później zabijającego przypadkowych ludzi

        Odpowiedz
      2. ~Przemek

        Niestety p. Hołowczyc jako celebryta, traci resztki zdrowego rozsądku. Mówi nie to, co naprawdę myśli, ale to, co przyniesie mu głosy. Taka jest polityka, że szukamy poparcia wszędzie.
        Sprawa prosta, jeśli wytniemy drzewa, wcześniej czy później się udusimy z braku tlenu – tak, jak duszą się mieszkańcy Pekinu. NIe pomoga nam wtedy silniki hybrydowe, elektryczne etc. Jestem wrogiem motoryzacji, od wielu lat jeżdżę wyłącznie na rowerze i na rolkach. Samochodu używam z konieczności. Myślę, że zamiast o wycinaniu drzew powinniśmy porozmawiać o braku kindersztuby u gówniarzy siadających za kółko, no i tych, którzy z nimi się do samobójczej klatki pakują.
        Panie Krzysztofie – ceniłem Sobiesława Zasadę, ceniłem Mariana Bublewicza – obu znałem osobiście. Pana nie chciałbym poznać, bo nie dorasta Pan Marianowi do pięt. Jest Pan zwykłym karierowiczem i politykierem. Kropka

        Odpowiedz
        1. ~sekundant

          Jestem pod wrażeniem pańskiej proekologicznej postawy. Naprawdę. Rower, rolki – to jest to. Rano, na rolkach, jedzie Pan do sklepu po bułki. Bułki wcześniej przywieziono rowerem z piekarni, w której pracują piekarze dojeżdżający rykszą. Pieką je w piecu zasilanym krowimi pierdami. Jak się Pan obudzi, niech Pan da znać.

          Jedno mnie dziwi w tej dyskusji, że jeszcze nie padł magiczny argument – „A na Zachodzie, to…” . Ciekawe, dlaczego? Może dlatego, że na tym mitycznym Zachodzie (bo nie ma Zachodu, co kraj to obyczaj) jednak nie sadzi się drzew przy drodze? Że przy drogach rosną krzewy, żywopłoty, generalnie – rośliny, których zadaniem jest wyhamowanie ewentualnego auta, pochłonięcie jego energii tak, by nie zrobić krzywdy. W ten sposób jest i tlen i zwiększone bezpieczeństwo.
          A ja z kolei powiem, jak jest na Wschodzie. Np. na pogardzanej Białorusi. Po pierwsze – dróg możemy im zazdrościć, a mają je od lat, nie budowali ich specjalnie na mistrzostwa. Po drugie – przeciętna droga odpowiadająca naszej wojewódzkiej, wygląda tak:
          Po pierwsze jest znacznie szersza i bez dziur.
          Po drugie, w skrajni nie ma drzew.
          Po trzecie, drzewa (np. las) są dopiero w odleglości 10-15 m od jezdni. Wcześniej, jeśli coś rośnie to sa jakieś choinki, jałowce itp.
          Po czwarte, skrzyżowania są tak wygolone wokół, że dojeżdżając do niego, już z odległości ok. 200-300 m widać, czy drogą przecinającą ktoś się zbliża, czy nie. Nie ma tam nie tylko drzew, chaszczy, niewykoszonej trawy ale i nie stoi żaden przystanek, wiata, transformator, ani żadna pieprzona reklama. Nic, co ograniczałoby widoczność.
          A poza tym, Łukaszenka jest brzydki i na pewno nie myje uszu ;-)))

          Odpowiedz
          1. ~danekstraszynski

            po piąte w Niemczech, szczególnie północnowschodnich, pozostawiono bardzo dużo starych zadrzewionych aleji, chociaż drzewa nie rosną zgodnie z nowoczesnym kodekse drogowym. Jednak ograniczono tam szybkość, często nawet do 30 km/h. Szacunek do historii i przyrody związany jest z tzw. kulturą osobistą.

        2. ~Ag

          Przemek ! Ty coś brałeś????
          Ty się lecz i to u dobrych lekarzy, bo stan myślenia masz fatalny.Myśl trochę z przyszłością a nie oskarżaj Hołka o to że zdobywa punkty i „celebrytuje” on akurat nie musi tego robić, ty nie godny nawet teczkę za nim nosić,lecz się chłopie puki czas.
          Wycinać drzewa przy drodze, bo wypadków będzie więcej, pozdrawiam

          Odpowiedz
        3. ~Marcin

          Od lat sadzimy znacznie więcej drzew niż wycinamy więc argumenty, które Pan przytacza nie mają podstaw fundamentalnym.
          Hołowczyc to świetny kierowca, do tego jeden z ambasadorów polskiego motorsportu więc tego typu ubliżanie mu postrzegam jako zwykłe hejterstwo, bardzo znamienne zresztą dla naszego narodu. Nie potrafimy docenić tym, którym się udało, zawsze wbijamy im szpilę. Smutne…

          Odpowiedz
  1. ~maniek

    Ciekawe jak byście rozmawiali wy – obrońcy drzew, gdyby to wasze dziecko zginęło by w tym aucie. Czemu nielegalne jest zbudowanie niezniszczalnej latarni drogowej o średnicy 1 metra umieszczonej 10 cm od asfaltu, a drzewo posadzić można? Może takie latarnie stwarzają skrajnie wysokie zagrożenie? A wyobraźmy sobie, gdyby drzew tam by nie było. Pijana ekipa wyjechałaby w pole i urwała koło. Rano mandat, sąd rodzinny i przetrzepanie tyłka przez rodziców. Wy – obrońcy drzew – jako 16-latkowie nie robiliście głupot? Wy nie dostaliście za swoje głupoty kary śmierci!

    Odpowiedz
    1. ~pulSar

      niektórzy robią mniejsze głupoty, inni większe –
      większość w tym wieku tak nie kończy – też dzięki rodzicom..

      Odpowiedz
    2. ~eeeeh

      Głupoty piszesz. Przy tej prędkości „w polu” byłoby dachowanie i urwane kręgosłupy większości osób. Zobacz sobie symulacje co się dzieje w samochodzie w czasie wypadku w którym kilka osób nie jest zapięta pasami.
      Ale skoro już zacząłeś gdybanie to rozważmy co by było gdyby drzewa rosły przy drodze w Kamieniu Pomorskim: Pijany wariat zabiłby siebie i co najwyżej swoją pasażerkę a nie kilka osób.

      Odpowiedz
  2. ~Michał

    Wreszcie ktoś coś mądrego powiedział. Przez ludzi, w tym wypadku Hołowczyca i jemu podobnych, można całkowicie stracić wiarę w ludzkość. Polacy chcą zniszczyć wszystko, byle tylko nie zmienić czegoś w sobie. Za każdym razem jak wsiadam w samochód i gdzieś jadę, widzę zastępy kierowców, delikatnie mówiąc nieodpowiedzialnych, którzy nie znając umiaru gnają 150km/h powybijaną, wąską drogą przez las. Za nic mając oczywiście ograniczenia prędkości do 90 (lub mniej)… Ale jakby jeden z drugim wbił się w drzewo to znowu znalazłaby się grupa, która zamiast przyznać: „jechał jak wariat”, „sam sobie zasłużył swoją brawurową jazdą”, będzie krzyczeć, że to drzewo winne. Ale ci, którzy tak krzyczą będą to robić do tego jednego pechowego dnia, gdy to w nich lub w ich bliskich wjedzie kierowca pozbawiony rozumu. Wtedy dobitnie zrozumieją, że to nie jest wina drzew…

    Odpowiedz
    1. ~pb

      Macie jakiś dramatyczny problem ze zrozumieniem, że przyczyną śmiertelnych skutków rzeczonego wypadku nie była prędkość i alkohol ALBO drzewo, ale wszystkie te czynniki ŁĄCZNIE… Nietrudno zauważyć, że eliminacja przynajmniej jednego z tych czynników (tu: drzewa), darowałaby życie tym ludziom. A życie ludzkie jest cenne.

      Odpowiedz
  3. ~lioness

    Mieszkam na Podlasiu, w którą stronę bym nie jechała, zawsze mijam kilometrami lasy i przydrożne drzewa. Staram się żyć zdrowo, kocham przyrodę, pochodzę z rodziny naukowców przyrodników. Zgadzam się z Autorem, że niewygodna prawda w oczy kole. Wiem też, że można sobie wznosić peany na cześć drzew ale nikomu to życia nie uratuje (prócz drzew). Nasze społeczeństwo jest jakie jest, ludzie jeżdża niebezpiecznie i będa tak jeździć. Żadna niewygodna prawda tego nie zmieni. Niech mi Autor powie: co mam zrobić, jeśli muszę uciekać od szalonego kierowcy a nie mam gdzie? Moim zdaniem powinniśmy walczyć o usunięcie przydrożnych głębokich rowów (np. na wąskiej trasie z Parczewa do Lubartowa i dalej do Lublina) i grubych drzew, blisko sadzonych w epoce, kiedy się tak szybko i gęsto nie jeździło. W zamian powinno się posadzić w rozsądnej odległości amortyzujące uderzenia żywopłoty.Wiem, że drzewa są niewinne, ale na razie nie ma innej rady. Kierowcy i pasażerowie z naprzeciwka szaleńca też nie są winni. Chyba życie ludzkie jest więcej warte?

    Odpowiedz
  4. ~kape

    Bliżej mi do argumentacji pana Hołowczyca niż autora tego materiału. Jest sprawą oczywistą, że w aucie powinno jechać max 5 osób, kierować powinien trzeźwy kierowca a więc osoba z uprawnieniami. Jednakże M.Olszewski odwraca kota ogonem i ze spraw oczywistych szykuje bat na Hołowczyca i wykpiwa go niemiłosiernie. To nie tak panie Olszewski, Hołowczyc ma rację co do wycinki drzew rosnących w koronie drogi – a tak często jest. Drogi były wysadzane drzewami w czasach gdy jeździły nimi powozy konne i cień drzew miał zapewniać koniom i jadącym ludziom odpowiednie warunki podróży. Ja ze swej strony wnoszę o obowiązkową kontrolę stanu drzew rosnących przy drogach i obowiązkowe wycinanie spróchniałych drzew o znacznym np 50% ubytku pnia głównie twardzieli. Znamy bowiem wiele nieszczęść spowodowanych złamaniem takich drzew i upadku na przejeżdżające samochody i przechodzących pieszych.

    Odpowiedz
  5. ~muka

    Bardzo dziękuję za ten tekst. Nic dodać nic ująć. Rzadko kto ma odwagę napisać, że to nie drzewa wychodzą na drogę, żeby zabijać ludzi, tylko że ludzie NIE MYŚLĄ. Szkoda, że przyroda nie może się bronić.

    Odpowiedz
  6. ~ali

    Zgadzam się z autorem w 200 %, chcę tylko zauważyć, że wszyscy wraz z autorem i komentatorami starannie omijają słowo, obrazujące przyczynę tych wypadków – WÓDA. Nie wystarczy małemu idiocie i pijakowi, który rąbnął tatusiowi aoto i szaleje po wsi, „przetrzepać tyłka”, żeby z gnojka zrobić człowieka, trzeba by go wychowywać, kształcić i trzymać z daleka od wódy, a to w Polsce jest, widać, niemożliwe. Przyczyną tych wypadków nie są drzewa, jest nią galopująca, polska, podlana wódą, nieuleczalna głupota.

    Odpowiedz
  7. ~Michał

    Do wszystkich usprawiedliwiających szalonych kierowców: a co gdyby zamiast drzewa stał tam człowiek? Jakiś wariat go zabije. To ja już wolę żeby wcześniej zabił się o drzewo.

    Odpowiedz
  8. ~kelenken

    Pan Hołowczyc dobrze wie, że po raz kolejny wzywając do wycinania przydrożnych drzew zdobędzie tani poklask. Myślących podobnie jak on jest zapewne przytłaczająca większość. Drzewa same się nie obronią, a przedstawicieli Homo sapiens broniących je, zawsze można zbić ostatecznym argumentem o wyższości życia ludzkiego nad wszystkim innym. O ileż trudniej byłoby stać się twarzą akcji wzywającej do zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, tak na początek. Ale po co narażać się na ataki całej rzeszy ludzi: konsumentów alkoholu, obrońców wolnego rynku, przedstawicieli lobby spirytusowego. A i sponsorowi finansującemu z naszych pieniędzy fikołki pana Hołowczyca na Dakarze zapewne mogłoby się to nie spodobać.

    Odpowiedz
  9. ~antyholowczyc

    zgadzam sie, jak wjechal w przystanek i zabil szesc osob to zgodnie z logika tego polinteligeta trzeba pousuwac wszystkie przystanki bo stwarzaja niebezpieczenstwo. Najwazniejsze ze miekkie ladowanie na tych ludziach mial i jemu sie nic nie stalo.

    Odpowiedz
  10. ~Zby

    Nie wiedziałem, że ten wybitny rajdowiec stał się twarzą takiej akcji. Powyższe argumentacje, typu „znam wiele przypadków”, „jakby to tobie dziecko zginęło na drzewie to…” są równie niedorzeczne jak postulat Hołka. Przede wszystkim przy podejmowaniu takich decyzji nie wolno kierować się żadną empatią i emocjami. Mnie osobiście tak samo interesuje to, że ktoś w Bieszczadach czy na Mazurach rozbił się na drzewie, jak to, że komuś w Wrocławiu nie otworzył się spadochron. Trudno. Jak ja walnę w drzewo, to przypuszczam, że nie uczcicie mojej śmierci nawet minutą ciszy. Stąd uważam, że ludzie będą gineli tak jak giną dotąd a wycinka drzew może uratować kilka…(set, dziesiąt, tysięcy) żyć w jakimś odcinku czasu – tylko co z tego? Poważnie kogoś to jakoś specjalnie obchodzi?

    Odpowiedz
  11. ~krawiec

    zawsze będziemy się dzielić na ekologów i korzystających ze środowiska bez ograniczeń .Tylko ze w tej sytuacji to nie ma znaczenia . Jeśli ktoś pisze , ze drzewa nie powinny rosnąc przy drogach to dlaczego nie wycinać wszystkiego co rośnie wokoło – przy parkingu zawsze może uszkodzić samochód , na cmentarzu spaść na trumnę i żałobników , koło szkoły na dzieci 1 września .To wszystko może się zdarzyć …..Tniemy ? Chyba tak jeszcze tylko alkomaty dla alkoholików za kółkiem i przy drogach nie będziemy stawiać kolejnych krzyży. Acha zapomniałem o wycięciu radarów.

    Odpowiedz
  12. ~Zibi Kit

    Byłem zawodowym kierowcą (ok.30 lat za kółkiem), dlatego sądzę że mogę się wypowiadać w podobnych sprawach. W pełni popieram stanowisko p. Hołowczyca. Te jezdnie przy których stoją drzewa były kiedyś węższe. Drzewa stały ok.1-2m od drogi.Jeździło się wolniej i było zdecydowanie mniej samochodów. Weźmy jako przykład trasę w woj. Zachodniopomorskim pomiędzy Maszewem a Nowogardem. Drzewa nie stoją przy drodze lecz wchodzą w jej obręb. A korony tych drzew są istotną przeszkodą dla plandek TIR-ów. Dodatkowo korzenie niszczą podbudowę drogi. Jazda na trasie Maszewo – Nowogard to istny tor przeszkód. Inna sprawa to zachowanie nas Polaków na drogach krajowych. Nie tylko młodzi ludzie za kierownicą idiocieją. Kto z nas nie widział ludzi którzy, wsiadając do samochodu nie zaczynali od konferowania przez komórkę…A w momencie zagrożenia brakuje im rąk by móc zareagować – Bozia dała tylko dwie. Może czas się zacząć modlić o trzecią rękę?

    Odpowiedz
    1. maugorzatas

      Nie wszystkie drogi są dla wszechobecnych TIRów – ich kierowcy zaraz zaczną narzekać na domy stojące przy drogach w miejscowościach tzw. „ulicówkach”

      Odpowiedz
  13. ~marcyk

    Swego czasu Pan Maciej Zientarski powodując wypadek i śmierć swego kolegi jadąc z prędkością 150 km/h (czy więcej?) po Warszawie winą za swoją nieodpowiedzialność obarczył… nierówności na jezdni! Nawet gdyby tam wyrzutnia stała to czy można tak się zachowywać?
    Drzewa zbyt blisko drogi mogą stanowić zagrożenie.
    Czy ktoś temu zaprzeczy?
    Nieodpowiedzialni ludzie za kierownicą na pewno stanowią zagrożenie. Czy temu ktoś zaprzeczy?

    Odpowiedz
  14. ~das

    Drogi w polsce mamy jakie mamy (dziury wyrwy,koleiny)więc tych drzew tym bardziej nie powinno byc ,auto moze wpasc na drzewo bo pękła mu przednia opona ,albo wyleciała gałka w zawieszeniu,albo wyzuciło go z koleiny Chołek ma wiele racji ile ludzi ma jeszcze sie zabic przez te drzewa,albo to jest droga dla samochodów albo park lesny , zastanowcie sie,,jesli droga to ma byc bezpiecznie nawet za cenę drzew które jak widze do niektórych jest wazniejsze od ludzkiego zycia.

    Odpowiedz
  15. ~Bela

    Hołowczyc ma rację. Czemu służą drzewa przy szosach? Gdyby ich nie było, to kraksy na tych drogach nie zagrażałyby życiu piratom drogowym. A ludzkie życie jest bardzo cenne…
    W dzisiejszych czasach jazda samochodem nie powinna być „rozrywką” czy nawet przyjemnością. Brawura brawurą – i za to powinny być bardzo srogie kary (a nie są i nie odstraszają).

    Odpowiedz
  16. ~Wiesław

    Panie Krzysztofie ma pan rację i prosze nie słuchać tych pseudoekologów . A do autora tekstu ja teź pochodzę z mazur i tu mieszkam od 50 lat i zawodowo jestem zwiazany z ruchem drogowym i znam dziesiątki przypadków gdy drzewo bylo glowną przyczyną śmierci oczywiście poza często brakiem zdrowego rozsadku nie niej gdyby nie drzewo czlowiek by żył

    Odpowiedz
  17. ~terapeuta

    Lubimy wzorować się na „zachodzie”, ale widocznie tylko wtedy, gdy naszym koncepcjom to odpowiada. W całej zachodniej Europie, od Skandynawii po południowe krainy Hiszpanii czy Włoch, wiadomo wszystkim, że są Autostrady (i tam ewentualnie można poszaleć, są drogi tzw,”szybkie” i wiele lokalnych, właśnie często zadrzewionych na bliskich poboczach.
    Jakoś nie podnoszą się tam głosy o wycinaniu drzew, gdyż każdy rozgarnięty wie, że drogi lokalne nie służą do „amatorskich” Hołowczycopodobnych ekstrawagancji, a do spokojnego przemieszczenia się, choćby tylko 50 km/godz.
    U nas niemożliwe, bo byle „chłopek” nie po to nabył „brykę” (najczęściej z zachodniego demobilu) by jej nie wypróbować w swojej najbliższej okolicy, żeby sąsiedzi mogli zobaczyć. No albo zjawia się „turysta” z Warszawy, czy innego Pcimia który miejscowych „oświecić” musi – jak się jeździ
    Dodając do tego ogólnopolski kult gorzały – mamy co mamy..

    Więc najpierw wytnijmy drzewa (jak droga przez las, to i lasu nie żałujmy)
    następnie wszystkie znaki, zlikwidujmy wszelkie barierki i domy czy inne obiekty zbyt blisko (zdaniem jeżdżących wariatów) jezdni pobudowane, pozasypujmy wszelkie rowy, no i jeszcze wzdłuż pola może doróbmy pas wolny, a ustabilizowany (żeby każdy mógł: na trzeciego, czwartego – a co im tam będziemy żałować.
    Może i światu czymś błyśniemy. Zbraku innych talentów.
    Nie bójmy się. Hołowczyc poprowadzi…

    Odpowiedz
  18. ~sceptyk

    „…pomiędzy miejscowościami Zastawie i Lipniak, w powiecie łukowskim. Kierujący seatem śmiertelnie potrącił dziewczynki w wieku 12 i 13 lat…”

    Jak wytniemy drzewa, to pilnie zakazać poruszania się po wszelakich ulicach. W domu siedzieć, a nie „kierowcom” przeszkadzać w ich „wirtuozerii” na drogach.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *